Skip to main content

Kilka słów o lokalnej cierpliwości i zdrowym rozsądku. Awaria goniła awarię. Końcówka ubiegłego roku w Jaworze przypominała prawdziwy wodociągowy rollercoaster. Jednego dnia pęknięta rura, następnego brak ciśnienia, a zaraz potem kolejny wyciek. W sieci zawrzało: „Kiedy wreszcie to naprawią?!”, „Dlaczego znowu nie ma wody?!”, „Czy ktoś w ogóle nad tym panuje?!”. W mediach społecznościowych pojawiały się zdjęcia pustych kranów, zalanych ulic, a w komentarzach lawina żalu i pretensji.

Dziś jednak można zapytać odwrotnie: gdzie się podziały tamte awarie? Bo oto, po miesiącach prac, wykopów i tymczasowych niedogodności, w Jaworze zrobiło się… cicho. Krany szumią, ciśnienie trzyma, a pracownicy ZWiKu, o ironio, nie mają już tylu telefonów z pretensjami.

Modernizacja sieci wodociągowej to nie wymiana baterii w kranie. Kiedy wymienia się rury, siłą rzeczy trzeba wstrzymać dostawy wody na danym odcinku. Co więcej, podłączenie nowych fragmentów do starej sieci powoduje zwiększenie ciśnienia, które dla wysłużonych, poniemieckich rur jest jak test wytrzymałościowy. Niestety, wiele z nich go… „oblało”. Rury pękały, powodując nowe awarie w miejscach, których nikt nie mógł przewidzieć. Dodajmy do tego jeszcze okres świąteczny, 25 i 26 grudnia ubiegłego roku, kiedy w całym mieście szły pełną parą pralki, zmywarki i czajniki. Woda lała się litrami, ciśnienie rosło, a pod ulicami m.in. Wyszyńskiego, Legnicką i Drukarską rury po prostu powiedziały: „dość”…

I nie, nikt tego nie planował, nikt po złości tego nie zrobił… Bo choć emocje są naturalne, warto pamiętać, że żadna modernizacja nie przebiega bez zakłóceń. Sieć wodociągowa to żywy organizm miasta, czasem trzeba ją naciąć, by mogła się zagoić. Cierpliwość i odrobina zrozumienia dla ekip technicznych to nie przywilej, ale element współodpowiedzialności za to, by w przyszłości woda płynęła bez zakłóceń. Zamiast złości, może lepiej zauważyć, że za każdym rozkopanym chodnikiem i komunikatem o przerwie w dostawie stoi praca ludzi, którzy dbają, byśmy jutro nie musieli się martwić o to, co dziś krytykujemy.

Nie można też zapominać, że awarie są nieodłącznym elementem funkcjonowania miasta. Były, są i będą, choć już nie na taką skalę jak te z ubiegłego roku, które paraliżowały część miasta i chwilowo wstrzymywały działalność usługową. To normalna cena rozwoju, a doświadczenia ubiegłych miesięcy pozwalają je ograniczyć do minimum.

W czerwcu ubiegłego roku burmistrz Emilian Bera podpisał umowę z wykonawcą o wartości 57 milionów złotych. W ramach tego projektu realizowane są nie tylko wodociągi, ale też drogi i kanalizacja, wieża ciśnień, stacje uzdatniania wody, studnie głębinowe. To inwestycje, z których korzystamy wszyscy, codziennie, nawet jeśli na chwilę zapomnieliśmy, ile pracy i pieniędzy to kosztuje. Do tego dochodzą wcześniej zrealizowane, potężne modernizacje oczyszczalni ścieków czy przepompowni wody. Jawor konsekwentnie inwestuje w bezpieczeństwo dostaw wody i sprawne działanie kanalizacji, a efekty tych działań nareszcie są widoczne. Choć nie brakuje i takich, którzy wolą ich nie dostrzegać.

Czasem warto spojrzeć głębiej i to dosłownie. Przetrwaliśmy najgorsze. Modernizacja była, i nadal jest, ogromnym przedsięwzięciem: potrzebnym, kosztownym i wymagającym cierpliwości, ale dziś można śmiało powiedzieć: to była fantastyczna robota. Dzięki niej Jawor ma zapewnione bezpieczeństwo wodne na długie lata, a może i całe dziesięciolecia. Rury są nowe, sieć stabilna, infrastruktura unowocześniona. I nagle… cisza. Nie ma awarii. Nie ma skarg. Nie ma „jaworskiego dramatu wodnego” w social mediach. Bo kiedy wszystko działa, to po co o tym pisać? Czyżby to znak, że inwestycje się udały? Że fachowcy wiedzieli, co robią? A może, nie daj Boże, po prostu nie ma się już na co poskarżyć? Bo jak tu pisać oburzone posty, skoro woda leci, prysznic działa, a i nawet psa można wreszcie spokojnie wykąpać?

No właśnie. Gdzie są te awarie wodne z końca poprzedniego roku? Czyżby… popłynęły z prądem?

fot. ilustracyjne (GJ)

Od redakcji: Dziękujemy za nadesłany felieton. Zapraszamy Państwa do wyrażania swoich uwag, opinii i komentarzy. Materiały proszę nadsyłać na skrzynkę kontaktową.

Dodaj komentarz