Do Jawora zawitał Robert Bąkiewicz lider Ruchu Obrony Granic. Spotkanie zorganizowane przez Klub „Gazety Polskiej”, odbyło się w restauracji Kameleon. Na sali pojawili się mieszkańcy Jawora i okolicznych miejscowości, a wśród uczestników znaleźli się także lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości.
Szef Klubu Prawa i Sprawiedliwości w Radzie miejskiej Roman Zawada, przypomnijmy autor uchwały przeciwko migrantom w Jaworze także uczestniczył w spotkaniu razem z licznym gronem PiS. Odbyło się również spotkanie Bąkiewicza z Arturem Bujakiem radnym Rady Miejskiej, wcześniej komendantem policji, który wspólnie z klubem PiS podjął temat migracji. Wiemy, że z takich kontaktów rodzą się działania na wyższych szczeblach. Sam Robert Bąkiewicz jest ważną postacią PiS. Być może w przyszłości to właśnie Artur Bujak ze względu na swoje doświadczenie w służbach mundurowych będzie doradzał Bąkiewiczowi jak uszczelniać granicę. Na sali zabrakło obecności poseł Elżbiety Witek.
Bąkiewicz rozpoczął swoje wystąpienie od krytyki części duchownych Kościoła katolickiego, odnosząc się do słów biskupa koszalińskiego, który w homilii stwierdził: „Więcej niesie z sobą zła ruch obrony granic niż imigranci, o których nic nie wiemy”. – Musimy się liczyć z tym, że Kościół katolicki, przynajmniej ta część zauroczona liberalizmem, przyjmie postawę konia trojańskiego i będzie dążyć do rozbicia Ruchu Obrony Granic – grzmiał Bąkiewicz. Głównym motywem jego przemówienia była jednak obrona zachodniej granicy przed – jak mówił – „niekontrolowanym napływem imigrantów”. Odwoływał się do przykładów Paryża czy Sztokholmu, które według niego „przegrały wojnę z imigrantami” i dziś mają dzielnice będące „enklawami bezprawia”. – Czy takiej sytuacji chcecie w polskich miastach? – pytał zgromadzonych.
Takie spotkania z pewnością integrują środowiska narodowe i związane z prawicą. Lokalni aktywiści budują swój potencjał wyborczy. Warto zauważyć, że w tle tych spotkań nie chodzi wyłącznie o kwestie bezpieczeństwa, ale także o mobilizowanie wyborców przed nadchodzącymi wyborami. Polityka migracyjna staje się tu narzędziem budowania emocji i poparcia, a nie realnej dyskusji o tym, jak Polska i Europa mają reagować na globalne ruchy ludności.
fot. FB/Artur Bujak
